Niebotyczne zarobki

36Czy pracując w zawodzie koordynatora ds. sprzedaży naprawdę zarabia się aż tyle pieniędzy, że można pozwolić sobie na wielkie zakupy każdego miesiąca? Coś nie chce mi się w to wierzyć, bo słyszałam wiele negatywnych opinii na temat zarobków i problemów z realizacją planów sprzedażowych. Jak jednak w takim razie moja sąsiadka, Lena, zarabia na te wszystkie cudowności, które w wielkich kolorowych paczkach przynosi od czasu do czasu do swojego mieszkania? Chyba musi być jedną z najlepszych koordynatorek, skoro stać ją na takie zakupy, koordynator ds. sprzedaży Kalisz.

Lena od dwóch lat pracuje w sprzedaży i nigdy nie zauważyłam, by skarżyła się na cokolwiek związanego z jej zatrudnieniem. Cały czas słyszę jedynie achy i ochy, a gdy idę do niej z wizytą na ploteczki i kawę, Lena natychmiast wyjmuje najnowsze zakupy i pokazuje co ostatnim razem sobie sprawiła. Ja jestem zwykłą kasjerką w sklepie samoobsługowym, dlatego patrzenie na te wszystkie drogie fatałaszki rodzi we mnie wielką tęsknotę i zwykłą zazdrość. Zarabiał 1,5 tysiąca miesięcznie i nie stać mnie na buty za 500 zł, czy sweter za ponad dwieście. Ja zazwyczaj ubieram się w sieciówkach, a od czasu do czasu nawet w second handach. Wszystkie ubrania Leny są nowe, markowe, a do tego obrzydliwie drogie. Jeśli tak dobrze zarabia koordynator ds. sprzedaży to może i ja powinnam tego spróbować?

Balans w życiu

Chyba każdy wie, że praca to nie wszystko, dlatego trzeba umieć znaleźć idealny balans między życiem zawodowym i prywatnym. Nikt nie ma wystarczającej ilości sił, by pracować przez kilkanaście godzin dziennie i wcale nie zajmować się swoimi sprawami osobistymi. Większość osób z niecierpliwością odlicza minuty do chwili, w której będą mogły wyjść z pracy i przestać myśleć o zawodowych obowiązkach. Bardzo lubię swoją pracę na stanowisku koordynatora sprzedaży, koordynator ds. sprzedaży Włocławek, ale nie chcę, by pochłaniała ona całe moje życie. Od czasu do czasu potrzebuję się odprężyć, pobyć ze swoimi przyjaciółmi, znajomymi i rodziną i nie myśleć o klientach i planach sprzedażowych.

33W ten piątek, w związku ze zbliżającymi się Świętami Bożego Narodzenia, razem ze swoją narzeczoną i parą przyjaciół mamy zamiar zabrać się za pieczenie bożonarodzeniowych, pachnących i bardzo smacznych pierników, które następnie będziemy dekorować do późnych godzin nocnych. W tle puścimy sobie jakieś piękne kolędy i pastorałki i będziemy cieszyć się atmosferą świąt. Czy nie będzie to cudowny sposób na odprężenie się i zrelaksowanie po długim tygodniu pracy?

Jak widzicie relaks i odpoczynek to nie tylko leżenie przed telewizorem lub czytanie książek. Zrelaksować można się również aktywnie, na przykład poprzez prace cukiernicze lub inne.

Wycieczka do miasta

Jutro po południu wybieram się do Torunia, w którym mieszka i pracuje mój starszy brat. Zgodnie z życzeniem mamy mam do niego jechać i skontrolować jak mu się w tym mieście wiedzie, czy radzi sobie w samotności i czy niczego mu nie brak. Mama jak zwykle przesadza z tym swoim zamartwianiem się, ale skoro i tak jadę do Tomasza to mogę przecież zerknąć na to, czy tamto i przekazać przerażonej mamie wszystkie informacje.

32Tomek rok temu skończył studia administracyjne i obecnie pracuje jako koordynator ds. sprzedaży Toruń w jakiejś w firmie sprzedającej urządzenia elektroniczne. Nie jest to chyba zajęcie zgodne z ukończonym przez niego kierunkiem studiów, ale dobrze, że w ogóle jakieś jest. Tomek nie był zbyt zachwycony wizją przyjazdu młodszej siostry, ale nie miał zbyt dużego wyboru. Jemu cały czas wydaje się, że mam dwanaście lat i trzeba się mną zajmować. Ja jestem już pełnoletnia, za rok idę na studia i potrafię świetnie o siebie zadbać. Nie jestem małym dzieckiem.

Mam nadzieję, że Tomek zabierze mnie w sobotę w jakieś fajne miejsce, najchętniej na imprezę do jakiegoś klubu. Nie po to jadę do takiego dużego miasta, żeby cały czas siedzieć w mieszkaniu z bratem i oglądać filmy. Pochodzę z niewielkiej miejscowości, dlatego taki Toruń to dla mnie zupełnie inny świat – świat kin, galerii handlowych i ciekawych imprez. Zamorduję mojego brata, jeśli nie pozwoli mi choć na chwilę pożyć wielkomiejskim życiem. Chce się zabawić i wydać trochę pieniędzy!

Cały ja

Podstawowym błędem, jaki zawsze popełniam w stosunku do nowopoznanych osób jest to, że jestem zbyt otwarty i bezpośredni, przez co niektórzy uważają mnie za bufona i zwykłego chama. Nic nie poradzę na to, że co u mnie w sercu i głowie, to od razu na języku, ale przyznam, że w przypadku nowo zatrudnionej pani koordynator ds. sprzedaży Płock nieco przesadziłem. Gdybym wiedział, że moje słowa zabrzmią aż tak nieprzyjemnie i będą przyczyną wielu negatywnych emocji, chyba w ogóle nie podchodziłbym do nowej koleżanki i nie próbował zabłysnąć inteligencją. Wolałbym zostać uznany za wyrzutka i osobę aspołeczną, niż człowieka bez wyczucia smaku i dobrego tonu. Mleko zostało już jednak rozlane i nie powinienem nad nim płakać, a starać się naprawić wyrządzoną krzywdę.

31Gdy nowa koordynatorka pojawiła się w drzwiach naszego biura, dałem jej chwilę na przyzwyczajenie się do nowego miejsca, jednak już na pierwszej przerwie pobiegłem zaprezentować swoją osobę i przywitać się najmilej, jak potrafię. Zanim wstałem ze swojego fotela obiecałem sobie, że tym razem postaram się nie zachowywać nieprzyjemnie i będę panował nad swoim językiem.

Niestety, to się nie udało, bo gdy tylko zobaczyłem, że nowa koleżanka ma jakiś problem z włosami, a raczej ich brakiem, od razu wystrzeliłem z jakimś głupim komentarzem pod jej adresem. Z chwilą wypowiedzenia tych słów zdałem sobie sprawę jakie faux pas popełniłem, bo wszyscy patrzyli na mnie z mordem w oczach. Później dowiedziałem się, że nowa koleżanka przeszła niedawno bardzo poważną chemioterapię, która pozwoliła na powrót do aktywności zawodowej. Pod wpływem leków wypadły jej wszystkie włosy, a ja z tego głupi zażartowałem! Powieście mnie!

Niemiła niespodzianka

Bardzo, ale to bardzo chciałabym podziękować wszystkim osobom, które wspierały mnie w moich dążeniach do zdobycia pracy koordynatora ds. sprzedaży. Niestety, nie udało mi się oczarować komisji rekrutacyjnej tak, jakbym tego chciała, przez co praca koordynatorki uciekła mi koło nosa, koordynator ds. sprzedaży Sosnowiec.

30Przez ponad miesiąc dzielnie starałam się o awanse do kolejnych etapów rekrutacyjnych, których było aż trzy. Liczyłam, że po tak długim procesie rekrutacyjnym praca koordynatora musi być moja, zwłaszcza, że firma organizująca nabór zapewniała aż dwa miejsca w swoich szeregach. Do ostatniego etapu dostałam się ja i jeszcze trzy inne osoby, przez co miałam aż 50 procent szans na zdobycie wymarzonego stanowiska.

Nie wiem co zrobiłam nie tak, że to ja znalazłam się w dwójce największych przegranych. Po rozmowie wyszłam z Sali bardzo z siebie zadowolona, bo wydawało mi się, że poszło mi całkiem nieźle. Może nie byłam całkowicie pewna o otrzymaniu propozycji zatrudnienia, ale w moim odczuciu miałam 70% szans na zdobycie upragnionej pracy. 70 procent to bardzo dużo, jednak jak widać moje mniemanie było błędne.

Teraz zostałam z niczym. Miesiąc przejmowania się procesem rekrutacyjnym i nic. Nie wiem jak ja się z tego otrząsnę i powrócę do normalnego trybu życia. Mam już tego serdecznie dość!

Zmęczona

Jestem już bardzo zmęczona pracą z klientami, koniecznością dzwonienia po obcych ludziach i namawiania ich do skorzystania z oferty handlowej zatrudniającej mnie firmy. W zawodzie koordynatorki sprzedaży pracuję już trzy lata, pracę tę podjęłam tuż po skończeniu studiów i chyba po prostu wypaliłam się zawodowo. Przez dwa lata pracy na stanowisku koordynatora szło mi bardzo dobrze, bo miałam jedne z najlepszych wyników sprzedażowych w przedsiębiorstwie, a czasem udawało mi się zdeklasować pozostałych. Gdy po dwóch latach nie przyszedł żaden awans lub propozycja zmiany czegokolwiek, mój zapał do wykonywanej pracy wyraźnie osłabł, a ja przestałam się już cieszyć zdobywanymi premiami, koordynator ds. sprzedaży Chorzów.

27Gdy człowiek za bardzo poświęca się jednej sprawie w zbyt krótkim okresie czasu, nic dziwnego, że z czasem ta sprawa mu się nudzi i przestaje być tak bardzo fascynująca. Praca w sprzedaży zwyczajnie mi się przejadła, dlatego w najbliższym czasie mam zamiar z niej zrezygnować i zająć się poszukiwaniem innego zawodu. Nie mam zamiaru robić błędu i najpierw rezygnować z pracy, a dopiero zabierać się za poszukiwania. Najpierw znajdę pracodawcę, który zgodzi się mnie przyjąć do pracy, dopiero później zaniosę wymówienie. W innym przypadku mogłabym pozbawić się źródła przychodu na bardzo długi okres czasu, bo nie wiem czy chorzowski rynek pracy jest na tyle chłonny, by od razu zapewnić mi angaż. Jak znam życie to nie.

Wielka strata

Ostatnio podczas podróży do jednego z kontrahentów naszej firmy, z którym byłem umówiony na doprecyzowanie ostatnich szczegółów związanych z zamówieniem, zdarzył się mały wypadek, który na dobre zepsuł cały mój dzień i kolejne dni pracy. Mówiąc „wypadek” nie mam tu na myśli żadnego zdarzenia drogowego lub innych okoliczności zagrażających życiu i zdrowiu człowieka. W wyniku tego wypadku ucierpiał nie ktoś, a coś, a dokładnie mój służbowy laptop, na którym miałem zapisane wszystkie najważniejsze informacje odnośnie prowadzonych przez siebie transakcji. Chyba wolałbym się już sam połamać, niż stracić tak cenną dla mojej pracy rzecz, koordynator ds. sprzedaży Gdańsk.

26Trzy dni temu nastąpił nagły atak mrozu, przez co wcześnie rano na ulicach było dość ślisko. Pod wpływem ciepłego słońca zamarznięte kałuże zaczęły się roztapiać tworząc na ulicach i chodnikach nieprzyjemną, błotnistą breję. Tego dnia byłem umówiony z kontrahentem na 9.00 rano, dlatego na spotkanie pojechałem bezpośrednio ze swojego domu. Gdy zaparkowałem samochód, zabrałem z niego wszystkie swoje rzeczy i wyszedłem z auta, nieoczekiwanie poślizgnąłem się na roztopionej brei i by ratować siebie przed upadkiem, wypuściłem z rąk pokrowiec z laptopem, który upadł na ziemię i wypełnił powietrze niemiłym trzaskiem. Uratowałem siebie, ale poświęciłem do tego mój komputer, którego nie dało się włączyć. Ze względu na brak materiałów do pracy z kontrahentem musiałem odwołać spotkanie. Ale byłem zdenerwowany!

Nie taki głos

25Jak na dwudziestopięcioletniego faceta mam dość wysoki i nieco babski głos, przez co bardzo często prze telefon jestem mylony z kobietą. Większość osób stwierdziłaby pewnie, że to nie jest duży problem – w końcu nie za często rozmawia się z obcymi osobami przez telefon, a ci co mnie znają, na pewno są przyzwyczajeni do brzmienia mojego głosu. Cóż, w moim przypadku sytuacja przedstawia się nieco inaczej, bo ja swoim głosem i rozmowami telefonicznymi zarabiam na życie. Od dwóch lat pracuję jako koordynator ds. sprzedaży Koszalin, a rozmowy telefoniczne z klientami i kontrahentami stanowią jeden z elementów mojego zakresu obowiązków. Nie jestem co prawda konsultantem telefonicznym, który na słuchawce wisi przez osiem godzin dziennie, ale przynajmniej dwie godziny każdego dnia spędzam na omawianiu różnych szczegółów przez telefon. Jak widzicie, głos mi się do pracy bardzo przydaje.

Myślę, że gdybym miał jakieś bardzo znane męskie imię sprawa byłaby nieco prostsza, bo przedstawiając moim piskliwym głosem swoje typowo męskie imię, ludzie od razu rozumieliby, że mają do czynienia z facetem. Niestety, moi pomysłowi rodzice uparli się, że nazwą mnie Kosma, a to imię nie wszystkim jest znane. Co więcej, zakończenie imienia literą „a” sugeruje, że Kosma powinna być raczej kobietą, a nie mężczyzną.

Rozpoczynając rozmowy z klientami i kontrahentami staram się jak najbardziej zniżyć swój głos, jednak nie zawsze mi to wychodzi, bo jest to zabieg sztuczny i nienaturalny.

Sposób na nudę

Gdybym miał policzyć wszystkie przypadki, gdy na mój prywatny telefon dobijali się przedstawiciele branży sprzedażowej, na pewno dotarłbym do dziesiątek podobnych sytuacji. Nie wiem, czy ci specjaliści ds. sprzedaży upatrzyli mnie sobie za cel, czy ktoś złośliwy podał moje nazwisko do bazy klientów, jednak nie ma tygodnia, bym nie otrzymał telefonu od jakiegoś zafrasowanego specjalisty, który pragnie mi polecić określony towar lub usługę. Mniej więcej co tydzień, a nawet częściej, na wyświetlaczu mojej starej Nokii pojawia się nieznany numer, a ja, zaciekawiony rozmówcą, odbieram. W dziewięćdziesięciu procentach przypadków osobami dzwoniącymi są właśnie specjaliści i koordynatorzy sprzedaży, koordynator ds. sprzedaży Kielce.

22Jestem człowiekiem, który swoje już w życiu przeżył i bardzo dużo widział, dlatego byle sprzedawca nie jest w stanie namówić mnie na skorzystanie z jakiejś usługi. Obecnie przebywam na emeryturze, a w czasie mojego samotnego życia w pojedynkę zdarza mi się bardzo nudzić, dlatego gdy odbieram telefon od sprzedawcy, staram się go jak najbardziej wykorzystać i wysłuchać co osoba po drugiej stronie linii telefonicznej ma mi do powiedzenia. Od początku rozmowy udaję zainteresowanego, by jak najbardziej przedłużyć rozmowę, chociaż tak naprawdę w ogóle nie interesują mnie oferty przedstawiane przez konsultantów. Sprzedawcy tego nie wiedzą, dlatego gdy słyszą starszego pana, który okazuje zainteresowanie, wydaje im się, że udało im się złapać naiwnego, który da się namówić na zakup. Angażują się w rozmowę, przedłużają ją, a ja za każdym razem dopytuję i udaję zainteresowanie. Dopiero gdy sam znudzę się rozmową otwarcie mówię, że nie jestem zainteresowany i kończę rozmowę. Lubię denerwować sprzedawców po drugiej stronie linii telefonicznej – to zawsze jakiś sposób na nudę.

Nie taka przyszłość

Gdybym miał projektować dla siebie wymarzoną przez siebie przyszłość, na pewno obsadził bym siebie w jakiejś ciekawej i zachwycającej scenerii, która opływałaby w luksusy. Zostałbym prezesem jakiejś wielkiej firmy, zarządzał licznymi placówkami i zarabiał krocie. Miałbym własną willę pod Warszawą, a do tego parę domów letnich – jeden w polskich Tatrach, inny nad morzem Śródziemnym, jeszcze inny we Francji. Byłbym super bogaty, bardzo przystojny i rozchwytywany przez najpiękniejsze kobiety na świecie.

18Cóż, moje marzenia nieco różnią się od stanu aktualnego, bo do roli bogatego amanta-prezesa sporo mi brakuje. Obecnie pracuję jako koordynator ds. sprzedaży Warszawa, a moje miesięczne zarobki na pewno nie kwalifikują się do miana wysokich. W zależności od tego jak dobrze pójdzie mi w danym miesiącu sprzedaż, tak wysokie wynagrodzenie otrzymam. Do tej pory nie szło mi zbyt dobrze, bo rzadko kiedy udało mi się zarobić więcej niż 3000 zł netto. Moim pozostałym kolegom idzie o wiele lepiej, bo w ich przypadku pensja rzadko kiedy spada poniżej trzech tysięcy. Jeśli ktoś umie rozmawiać z klientami i zna się na sprzedaży, w mojej firmie można zarobić naprawdę niezłe pieniądze.

Chciałbym jakoś zmienić swój los, a skoro nie mam predyspozycji do zostania prezesem to postanowiłem zacząć grać w Lotto. Przy każdej kumulacji kupuję pięć losów na chybił trafił, jednak na razie nie wygrałem więcej niż pięćdziesiąt złotych.